Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i wypowiedziana, budzi uśpioną zdolność wszystkich i w myśl ją zmienia. Zawsze tak dzieje się z myślicielem, bohaterem ducha. Wszyscy niedalecy byli od wypowiedzenia, — chcieli wypowiedzieć to, co on wypowiedział. I myśli wszystkich drżą i powstają — niby z bolesnego snu urocznego — dokoła jego myśli, odpowiadając mu: „Tak, tak dzieje się właśnie!“ Jest to radosne dla ludzi, jak zorza rodzącego się z nocy dnia; bo czyż nie tworzy to w rzeczy samej dla nich przebudzenia się z niebytu do bytu, ze śmierci do życia? Dziś jeszcze poważamy takiego człowieka, nazywając go poetą, geniuszem, lub w inny podobny sposób, — lecz wobec tych ludzi dzikich uchodził on istotnie za jakiegoś czarodzieja, twórcę błogosławieństw niespodzianych oraz cudownych, za proroka, za boga! — Raz obudzona myśl już nie zasypia, rozwija się w cały systemat myśli, rośnie od człowieka do człowieka, z pokolenia w pokolenie, dopóki wreszcie nie utworzy się całkowita jej postać tak, żeby już ten systemat myśli nie mógł róść dalej, lecz musiał innemu miejsca ustąpić.
Wyobraźmy sobie, że człowiek, którego nazywamy teraz Odynem, główny bóg norski, takim właśnie Normanom wydawał się człowiekiem. Był to nauczyciel rzeczy wyższych, wódz ducha i ciała, dla którego zachwyt, wszelkie znane przechodzący granice, przekształcił się w ubóstwienie. Nie posiadaż on mocy wyrażenia w słowach swej myśli, obok wielu innych dotąd cudownych mocy?! Tak, to musiało odczuwać z wdzięcznością bezgraniczną surowe serce Normana. Nie on-że rozwiązał dla nich zagadkę sfinksa-wszechświata, nie on-że to dał im pewność co do własnego