Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niem wstrząsa i wicher szaleje wśród gałęzi, wyjąc niby głos wszystkich bogów razem. Oto więc Igdrazil — drzewo bytu. Jest to przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, — co było uczynione, co jest uczynione i co będzie uczynione: „odmiana do nieskończoności słowa czynić.“ Zwracając uwagę na bieg rzeczy ludzkich, z których każda jest w łączności nie do rozplątania ze wszystkiemi innemi, — myśląc nad tem, że każdy wyraz, którym do was tu przemawiam, zapożyczyłem nietylko u Ulfila Moesogotha, lecz u wszystkich ludzi, zaczynając od pierwszego, co mówić zaczął, — przychodzę do przekonania, że nie może być w tym względzie prawdziwszego upodobnienia, niż drzewo. Piękne to, zupełnie piękne i wielkie. „Maszyna wszechświata!“ Niestety, proszę tylko pomyśleć o tem dla kontrastu!

A więc ten pogląd norski na przyrodę dość jest dziwny, dość się różni od tego, w co my o niej wierzymy. Zkąd pogląd taki się wziął? Nikt nie chciałby zmuszonym być do odpowiedzi na to pytanie z wielką szczegółowością! Jedno tylko możemy o tem powiedzieć: powstał on z myśli Normanów, szczególnie zaś z myśli pierwszego Normana, który posiadał potęgę oryginalnego myślenia, — pierwszego norskiego „genialnego człowieka,“ jakbyśmy go nazwali! Niezliczone mnóstwo ludzi przeszło przez ten świat z niemem i nieokreślonem zdziwieniem, jakie nawet zwierzęta zdołają odczuć, — lub też z bolesnym i badawczym podziwem, do jakiego sami tylko ludzie są zdolni; dopóki nie zjawił się wielki myśliciel, człowiek oryginalny, jasnowidzący, którego myśl, ujęta w formę