Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/359

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


się wszędy, pozostawił Napoleon w stanie wielce niewyraźnym. Człowiek ten był szkicem wielkim i pierwotnym, a wcale nie wykończonym: jakiż zresztą, w gruncie rzeczy, wielki człowiek jest czemś innem? Niestety! szkicowi temu sądzono pozostać w stanie niewykończenia.
Tragiczne prawie robi wrażenie myśl o jego poglądach na świat, jak wypowiadał je na wyśpię Św. Heleny. Zdaje się, jak gdyby dziwił się on najszczerzej, iż wszystko tak się stało; on rzucony tam na tę skałę, a przecież świat wiruje dalej na swej osi. Francya jest wielką i bardzo wielką, w gruncie rzeczy zaś on jest Francya. Anglię — powiada — natura sama skazała na zależność od Francyi: „druga to wyspa Oleronu dla Francyi.“ Tak chciała natura, natura Napoleona, a tymczasem, patrzcie, jak fakt woła: Otom! Tego on pojąć nie umie, nie mieści mu się to w głowie, ażeby rzeczywistość mogła tak nie odpowiedzieć jego względem niej programowi, ażeby Francya mogła nie być bardzo wielką, ażeby on mógł nie być Francya. „Pierwotne“ to w nim było „złudzenie“ ta wiara w to, co nie jest! Treściwa jego, jasnowidząca, stanowcza natura włoska zamgliła się, rozpuściła się nawpół w mętnej atmosferze fanfaronady francuzkiej. Świat nie był usposobionym do tego, by go zdeptały, tudzież ujarzmiły masy; by zeń wymurowano, jak chciał Napoleon, piedestał dla Francyi i dla niego samego: zamiary świata okazały się zgoła inne. Wielkiem było zdziwienie Napoleona, ale, niestety! gdzież istniał ratunek? On poszedł swoją drogą, a świat swoją. Raz rozszedłszy się z rzeczywistością, został skazanym