Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


cyjnej historyi nowych czasów, która inaczej nie miałaby ni dna, ni brzegów.

Taką jest cząstka prawdy, chociaż w przestarzałą szatę przyodziana, którą znajduję w poganizmie dawnych plemion; duch jednak tej cząstki i dziś jeszcze prawdziwym się okazuje. Przyroda dotychczas jest boską, jest objawieniem dzieł bożych; bohaterowi i dziś cześć się należy: to właśnie, chociaż w nędznych formach, pierwotnych i niewyraźnych, starały się zawsze stawiać na czele wszystkie religie pogańskie. Zdaje mi się, że poganizm skandynawski powinien w tym względzie nas bardziej od wszelkiego innego zajmować. Przedewszystkiem on ostatni przetrwał w owych krajach Europy aż do jedenastego wieku: 800 lat temu Norwegczycy byli jeszcze czcicielami Odyna. Zajmuje też nas (Anglików), jako wierzenie naszych ojców, ludzi, których krew płynie jeszcze w naszych żyłach, do których my niewątpliwie jesteśmy podobni pod wielu względami.
Dziwna to rzecz: oni istotnie wierzyli w to wszystko, podczas kiedy my tak różnie wierzymy. Przyjrzyjmy się trochę — dla wielu powodów — tej biednej wierze normandzkiej. Mamy do tego dość środków, tkwi bowiem jeszcze jedna zajmująca w tych mitologiach skandynawskich strona: dochowały się one tak dobrze!
Wspomnienie wszystkiego tego na piśmie odnajdujemy tam, gdzie najmniej szukalibyśmy jakiejkolwiek literatury lub pamiętników pisanych, a mianowicie w Islandyi, na tej dziwnej wyspie, wyrzuconej, jak powiadają geologowie, siłą ognia z głębiny morskiej, — na dzikim i jałowym gruncie z lawy, — na tej wyspie,