Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/305

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


(jak naprzykład cześć dla Boga), wobec czego cała dusza wasza, niemotą dotknięta, nie umie wcale znaleźć formy do wyrażenia się i woli milczenie bezkształtne od wszelkiego wyrazu, możliwego w tej chwili: cóżbyście powiedzieli o człowieku, który wystąpiłby, przedstawiając lub wyrażając uczucia wasze za was z jakiemiś grymasami pajaca? Lecz niech taki człowiek wynosi się precz natychmiast — przez litość dla samego siebie! Utracił ktoś syna jedynego; oniemiały on, przybity, bez łez nawet, — wtem jakiś natręt proponuje mu natarczywie święcenie zabaw pogrzebowych na sposób grecki! Błazeństwa takiego nietylko przyjąć nie można, lecz nawet okazuje się ono nienawistnem, okazuje nie do zniesienia. Jest to to, co dawni prorocy nazywali „bałwochwalstwem,“ ubóstwieniem próżnych „pozorności,“ — co wszyscy ludzie poważni odrzucają istotnie i odrzucą. Możemy do pewnego stopnia zrozumieć, o co chodziło biednym tym purytanom.
Laud, poświęcający ów kościół, St. Catherine Creed’s Church, w opisany już sposób, z licznemi ceremoniami przyklękań, gestykulacyj, wykrzykników, — był niewątpliwie prędzej surowym i formalistycznym pedantem, oddanym całkowicie swoim „przepisom szkolnym,“ niż prorokiem poważnym, oddanym całkowicie treści rzeczy!
Formy takie wydały się purytanizmowi nie do zniesienia, więc je zdeptał; musimy mu wybaczyć, iż rzekł: niech lepiej żadnych form nie będzie, niż mają być takie! I powstał, pouczając ze swej ogołoconej z wszelkich ozdób ambony, z samem tylko Pismem Świętem w ręku. A czyż treści mocodawczej wszelkich religij nie stanowi zjawisko nauczania, płynące z głębi