Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/304

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


przyszedł. Chciało mu się, by świat był szkołą tego rodzaju, a świat nią nie był. Niestety! czyż los nie okazał się dla niego dość surowym? Czyż klęski, których on tworzył przyczynę, nie spadły też w sposób straszliwy i na jego własną głowę?
Godną uznania jest rzeczą obstawanie przy formach, ponieważ religia, jak i wszystko inne, z natury rzeczy formę przybiera. Wszędzie przydatnym do zamieszkania jest tylko świat sformowany. Nagości bezkształtnej purytanizmu bynajmniej nie chwalę purytanom, — przeciwnie, lituję się nad tem, chwaląc tylko dzień, który to uczynił nieuniknionem! Wszelkie substancye przybierają formy, tylko że są formy prawdziwe i właściwe, a są i fałszywe oraz niewłaściwe. Streszczając się możliwie w określeniu, możnaby rzec: formy wzrastające dokoła substancyi — należy to dobrze zrozumieć — będą odpowiadały jej naturze i celom rzeczywistym, będą prawdziwe, dobre; formy zaś świadomie wokoło substancyi położone — złe. Proszę was zastanowić się nad tem. Tem się różni prawda od fałszu w formach ceremonij, w powadze uroczystej parady próżnej, we wszystkiem ludzkiem.
Pewna prawdomówność przyrodzona, pewna bezpośredniość przyrodzona musi tkwić w formach. Nie jestże nudziarzem natrętnym ten, kto występuje z tak zwanemi „przemowami przygotowanemi“ — w najbardziej chociażby zwykłem zebraniu ludzi? Nawet w salonie — czyż nie bierze was ochota uciec od wszystkich grzeczności, na których poznajecie się, jako na grymasach, nienatchnionych przez żadną mimowolność wewnętrzną? Teraz zaś przypuśćcie, że chodzi tu o jakąś sprawę wagi życiowej, o coś nadziemskiego