Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/297

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


boży nie jest wybiegiem i dyplomacyą! Tak, okrzyk to był piekielny, gdyż innego słyszeć nie chciano, — piekielny, bo nie niebieski lub ziemski! To, co próżne i nieszczere, musi przestać istnieć. Szczerość jakaś musi się pojawić. Za jakąbądźkolwiek cenę, przez terror, okropności rewolucyi francuzkiej, lub w inny jaki sposób — musimy zwrócić się ku prawdzie. Jak powiedziałem, tkwi tu prawda: prawda w szacie z płomienia, gdyż inaczej nie chciano jej uznać!
Teorya to pospolita i mająca obieg wśród znacznych grup ludzi w Anglii i innych krajach — iż naród francuzki wpadł w owych czasach w obłęd, że rewolucya francuzka stanowiła akt niezdrowia powszechnego, przemienienie czasowe Francyi i innych wielkich obszarów ziemi w rodzaj Bedlamu. Powstał fakt rozszalały, lecz był on obłędem i nicością która powróciła obecnie szczęśliwie w zakres marzeń i malowniczości! Dla takich filozofów-wygodnisiów trzy dni lipcowe 1830 roku muszą być niezbędnie zjawiskiem nader zadziwiającem. Oto naród francuzki znowu powstaje, aby wśród strzelaniny, walki na śmierć i życie, rozstrzeliwając i będąc rozstrzeliwanym dać świadectwo i poprzeć tę samą szaloną rewolucyę francuzką! Synowie tudzież wnuki owych ludzi, jak widać, trwają w przedsięwzięciu, nie wypierają się jej, chcą ją poprzeć, chcą życie oddać, aby jej dać świadectwo! Żadne zjawisko nie mogłoby bardziej zaalarmować owych filozofów, którzy oparli swoje systematy na zamarciu tego „obłędu.“ Powiadają, że biednemu Niebuhr’owi, profesorowi i historykowi pruskiemu, serce na wieść o tem pękło; jeśli mamy temu wierzyć, rozchorował się on i umarł na te trzy dni. Nie był