Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/296

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Prawdziwszem byłoby twierdzenie, iż początku tego należy szukać o trzy wieki wcześniej — w reformacyi Lutra. Choroba życia utkwiła w owem, że to, co nazywało jeszcze samo siebie kościołem chrześciańskim, stało się fałszem i doszło do takiej bezczelności, iż zaczęło rościć pretensyę do prawa odpuszczania grzechów ludzkich za metal, w mennicy ostemplowany, i wykonywania wielu innych czynności, które w wiecznej prawdzie natury przestało już czynić naówczas. Jako rdzeń złą była, — rzecz i nazewnątrz stawała się coraz gorszą. Wiara umarła i rozwiała się, wszystko zmieniło się w zwątpienie i niewiarę. Budowniczy precz odrzucił gruntwagę, mówiąc sobie w duszy: „po cóż znów jakieś prawo ciężkości? Cegła na cegłę — i koniec!“ Niestety! czyż do dnia dzisiejszego nie brzmi dziwnie w uszach większości z pośród nas twierdzenie? iż istnieje prawda jakaś boża w sprawach ludzi, przez Boga stworzonych, iż wszystko w nich nie jest grymasem, środkiem, wybiegiem, dyplomacyą, lub czy ja wiem czem?
„Ty, co przybierasz tytuł Papieża, nie jesteś wcale ojcem w Bogu; jesteś chimerą, którą sam nie wiem, jak nazwać przyzwoicie!“ Od tych słów Lutra aż do okrzyku: „Do broni!“ który rozbrzmiał dokoła Kamila Desmoulins w Palais-Royal, kiedy lud wybuchnął przeciw wszelkim chimerom, widzę naturalne powiązanie historyczne. I okrzyk ten, taki straszliwy, nawpół piekielny, wielką stanowił rzecz Był to znów głos budzących się narodów, zrywających się gwałtownie — niby ze snu przez zmorę dręczonego, niby ze snu śmiertelnego — z jakiemś poczuciem niewyraźnem tego, że życie jest rzeczywistością, że świat