Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/272

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


to na rozgłoszenie. Ten „świat, w którym wiele pozostaje do zrobienia, a mało do dowiedzenia się“ — znaczy: nie dajcie się pochłonąć przepaściom bez dna i brzegów, przepaściom zwątpienia, niewiary nędznej, zapominającej o Bogu, — bylibyście bowiem wówczas nędznymi, bezsilnymi szaleńcami i nie moglibyście zgoła działać lub pracować! Taką jest wogóle ewangelia, opowiadana i wykładana przez Johnsona, połączona teoretycznie i praktycznie z tą drugą wielką ewangelią: „oczyśćcie ducha waszego z obłudy!“ Tak, nie miejcie nic wspólnego z obłudą: stąpajcie po błocie w jesieni i po śniegu w zimie, ale we własnych swych i rzeczywistych trzewikach podartych. „Będzie wam z tem lepiej,“ jak mówi Mahomet. Te dwie rzeczy razem połączone mam za ewangelię wielką, największą, być może, jaka była w owym czasie możliwą.
Pisma Johnsona, tak niegdyś czytane i głośne, obecnie, że tak powiem, odrzuciło młode pokolenie. I nic w tem dziwnego, gdyż poglądy Johnsona starzeją się gwałtownie, lecz sposób, w jaki on myślał i żył, możemy mieć nadzieję, nigdy się nie zestarzeje. W dziełach Johnsona dostrzegam śladów najbardziej niezaprzeczonych wielkiego umysłu i serca wielkiego, które zawsze są pożądane, pomimo wszelkich towarzyszących im niejasności i przekręceń. Słowa jego są szczere, chce on bowiem coś rzeczywistego przez nie wyrazić. Styl to dziwny, niby z tkaniny grubej, dychtownej, najlepszy, być może, na jaki można się było zdobyć naówczas; wielomówność to umiarkowana, stąpająca, lub lepiej występująca kroki liczonemi w sposób uroczysty, przestarzały już obecnie;