Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


dać cały majątek. Koniecznością więc było w takich okolicznościach dla każdego, chcącego się podzielić swą wiedzą, zbieranie dokoła siebie uczących się. Kto chciał wiedzieć to, co wiedział Abelard, musiał iść go słuchać, — to też słuchać go, słuchać jego teologię metafizyczną zeszły się tysiące, podobno prawie trzydzieści tysięcy słuchaczów. Przedstawiało to wielką dogodność dla każdego innego, który miał coś w głębi duszy do nauczania: tyle tysięcy żądnych wiedzy słuchaczy już się zebrało, ze wszystkich więc miejsc to było dla niego najdogodniejsze. Dla kogoś trzeciego nauczającego stawało się ono jeszcze dogodniejszem, stając się coraz dogodniejszem z przybyciem każdego nowego nauczającego. Jednego tylko wtedy brakowało, mianowicie zaś tego, by król zwrócił uwagę na to zjawisko, połączył owe szkoły rozmaite w jednę, nadał jej gmachy, przywileje, zachętę i nazwał ją Universitas, czyli Szkołą Wszystkich Nauk: w taki to sposób, w głównych zarysach, powstał uniwersytet paryzki, wzór wszystkich uniwersytetów następnych, jakie aż do naszych czasów w toku tych sześciu wieków powstać zdołały. Tak pojmuję pochodzenie uniwersytetów.
Jasną jest rzeczą jednakże, że prosta ta okoliczność, ułatwiająca możność dostawania książek, do gruntu zmieniła wszystkie warunki sprawy. Druk nieuchronnie przekształcał uniwersytety, lub zgoła je zastępował! Nauczający nie potrzebował więcej zbierać dokoła siebie ludzi, aby im powiedzieć, co wiedział: dość było wydrukować to w książce, a wszyscy uczący się po całym świecie za bagatelkę jakąś mogli ją mieć u własnego ogniska w daleko dogodniejszych do ucze-