Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


możemy tego pojąć, nie wiemy, jak o tem mówić, — możemy jednak czuć i wiedzieć — jeśli zechcemy, — że tak jest rzeczywiście.
Otóż niegdyś prawdy te człowiek łatwiej, niż dziś, odczuwał. Młode pokolenia świata — obdarzone świeżością ducha, niby dzieci, i zarazem głębokością ludzi poważnych, którym nie przychodziło do głowy, że załatwiły się już ze wszystkiemi istnościami w niebie i na ziemi, nadając im tylko poprostu nazwy naukowe, a które mogły tylko patrzeć przed siebie z trwogą i zachwytem, — pokolenia te czuły lepiej pierwiastek boski w człowieku i przyrodzie; to też mogły, nie będąc szalonemi, czcić naturę i człowieka czcić bardziej, niż jakąkolwiek inną rzecz w tej naturze. Czcić — jest to, jak powiedziałem wyżej, uwielbiać bez granic: otóż do tego właśnie były one zdolne, przy zupełnie zdrowych zmysłach i w całej szczerości serca. Uważam, iż cześć dla bohaterów tworzyła potężny czynnik w tym starożytnym systemacie myśli. To, co nazwałem błędną puszczą poganizmu, powstało, że tak powiem, z wielu korzeni: wszelki zachwyt, wszelka cześć dla gwiazdy lub innego jakiego przedmiotu natury — była korzeniem, lub choć włóknem korzenia; ale cześć dla bohaterów stanowiła najgłębszy ze wszystkich korzeni, korzeń główny, z którego wszystko inne w znacznym stopniu musiało ciągnąć soki żywotne i wzrost.
Teraz zaś, jeśli nawet cześć dla gwiazdy korzystała z pewnego znaczenia, o ileż więcej go miała cześć dla bohatera! Cześć dla bohatera — to uwielbienie najwyższe dla wielkiego człowieka. Otóż twierdzę, że i dziś jeszcze wielcy ludzie godni są uwielbie-