Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


jego posłannictwo zupełnie na czem innem polegało. Każdy, dopatrujący się w tych rozmowach jego z królową grubiaństwa lub pospolitego klechy plebejuszowskiego względem delikatnej wielkiej damy, myli się najzupełniej co do ich intencyi i treści. Na nieszczęście, było rzeczą niemożliwą okazać się grzecznym dla królowej Szkocyi, nie sprzeniewierzając się zarazem względem narodu i sprawy szkockiej. Człowiek, który nie chciał widzieć, jak ziemia, na której się urodził, zmieni się w pole łowów dla intrygantów i ambitnych; jak sprawę bożą zdepczą fałsze, formuły oraz sprawy dyabła, — nie znalazł żadnej możności okazać się przyjemnym! „Lepiej niech kobiety płaczą — powiadał Morton, — niż żeby mężowie brodaci łzy lać mieli.“ Knox tworzył opozycyę konstytucyjną w Szkocyi: szlachta, z racyi stanowiska swego do tego powołana, nie stawała do apelu; musiał więc iść albo Knox sam, lub nikt. Nieszczęsna królowa — lecz bardziej jeszcze nieszczęsnym byłby kraj, gdyby ona zdobyła szczęście. Maryi samej nie brakło, pomiędzy innemi właściwościami, pewnej złośliwości. „Ktoś ty taki — powiedziała doń pewnego razu, — że chcesz dawać nauki szlachcie i pani tego królestwa?“ — „Wasza Królewska Mość, jestem poddanym, w tem królestwie zrodzonym“ — odrzekł. Rozsądna odpowiedź! Jeśli „poddany“ ma prawdę jakąś do powiedzenia, nie zbraknie mu w takim razie punktu oparcia.
Ganimy Knoxa za jego nietolerancyę. Tak, zapewne, należy, by każdy z nas odznaczał się jaknajwiększą wyrozumiałością. W gruncie jednak rzeczy, pomimo wszystko, co o tem mówią i powiedziano — czem jest tolerancya? Tolerancya winna cierpieć to,