Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/208

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


tnie, — jak to było i z Torem, — do pewnego jeszcze czasu, i zresztą nie powinno zginąć. Możemy powiedzieć, że stare nigdy nie ginie, dopóki wszelki duch dobra w niem zawarty nie wcieli się w praktykowanie nowego. Dopóki forma rzymska może sprawić coś dobrego, albo zawiera w sobie wszystko, dopóki przez nią będzie możliwem pędzenie żywota świątobliwego, jak raz dopóty, jeśli dobrze to zważymy, jakaś dusza ludzka ją przyjmie i da jej świadectwo żywe. Dopóty będzie ona obrażała oczy nasze — tych, co ją odrzucamy, — dopóki nie przeniesiemy do naszej praktyki całego tkwiącego w niej zasobu prawdy. Wtedy to, ale też nigdy przed tem, straci ona wszelki urok w oczach ludzi. Trwa ona tu na ziemi w pewnym celu, — niechże więc trwa, jak długo zdoła.
Go się zaś tyczy Lutra oraz wszystkich tych wojen i przelewów krwi, dorzucę obecnie fakt doniosły, że żadna z nich się nie rozpoczęła za jego życia. Dopóki on żył, spór nie doszedł do tego punktu. Fakt ten stanowi w oczach moich dowód wielkości jego pod każdym względem. Jak rzadko zdarza się nam znaleźć człowieka, który nie zginąłby i nie został zmieciony oraz uniesiony ruchem, przez siebie samego wytworzonym! Tak przedstawia się los zwykły rewolucyonistów. Luter do wysokiego stopnia pozostał władcą wielkiej tej rewolucyi — wszyscy bowiem protestanci, jakiejbądźkolwiek godności, usilnie spoglądali ku niemu, jako ku kierownikowi, — i stojąc niezachwianie w środku, utrzymał ją w karbach pokoju. Dla dzieła takiego człowiek musi posiadać zdolności królewskie, musi mieć dar odróżniania w każdym wypadku, w czem leży istotna treść rzeczy, umieć zająć tam stanowisko