Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


pokój najczarniejszy i z konieczności błąkał się chwiejnym krokiem ponad brzegiem bezdennej przepaści rozpaczy.
Wielce szczęśliwem musiało być odkrycie przezeń w tym czasie w Erfurcie w bibliotece starej Biblii łacińskiej. Nie widział on nigdy przedtem tej księgi, z której zaczerpnął lekcyę zupełnie inną, niż ta, jaką mógł zaczerpnąć z postów i czuwań. Mnich jakiś świątobliwego doświadczenia, z jego braci, użyczył mu w tym względzie pomocy. Wtedy to Luter się dowiedział, że nie śpiewanie mszy może zbawić człowieka, lecz łaska boża nieskończona: prawdopodobniejsza to hipoteza. Krok za krokiem oparł się on na niej, niby na opoce. Nic też dziwnego, że szanował Biblię, która mu dostarczyła tej szczęśliwej pomocy. Cenił on ją, jak słowo Najwyższego winno byłoby być przez człowieka takiego cenionem. Jej postanowił się trzymać, co też czynił niezachwianie w toku całego życia, aż do samej śmierci.
W tem więc leży jego wyzwolenie się z ciemności, tryumf ostateczny nad mrokiem, to, jednem słowem, co zwiemy nawróceniem jego; dla niego samego była to najważniejsza ze wszystkich epok. Naturalnym już jest wynikiem, że wzrasta on następnie w spokój i światło, że rozwijając przyrodzone ogromne zdolności i cnoty wielkie, dosięga coraz większego znaczenia w klasztorze swoim, w kraju, i okazuje się coraz pożyteczniejszym we wszystkich sprawach szlachetnych życia. Zakon Augustyanów powierzał mu misye, jako człowiekowi zdolnemu i wiernemu, nadającemu się do poprowadzenia dobrze jego spraw. Elektor saski Fryderyk, Mądrym przezwany, monarcha prawdziwie sprawiedliwy