Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


się dlań możliwem. Wszelkie wierzenia, nabożeństwa, formy religijne, wyobrażenia, przywdziewające odpowiednio uczucia religijne — są to, w tem znaczeniu, ειδολα, rzeczy widzialne. Wszelka cześć musi być składana przez pośrednictwo symbolów; możemy więc powiedzieć, że wszelkie bałwochwalstwo jest porównawcze, że najgorsze bałwochwalstwo jest tylko bardziej bałwochwalczem.
W czemże jednak tkwi zło bałwochwalstwa? Musi w niem przecież tkwić jakieś zło fatalne, kiedy je tak ze wszech stron potępiają ludzie gorliwi i obdarzeni darem proroczym. Czemu bałwochwalstwa tak nienawidzą prorocy? Zdaje mi się, że tem, co przedewszystkiem drażniło proroka i napełniało rdzeń jego duszy oburzeniem i wstrętem w tem pożałowania godnem ubóstwieniu bałwanów, nie było to, co się nastręczało własnej jego myśli i rwało się zeń w postaci skierowanych ku innym słów, niby rzecz, o którą chodziło.
Poganin z najniepamiętniejszych czasów, czciciel Kanopy, lub kamienia czarnego kaaby, stał, jakeśmy to widzieli, wyżej od konia, który nic nie czcił! Tak, w nędznym akcie tej czci spoczywała pewna zasługa trwała, analogiczna z tem, co my dziś jeszcze uważamy za zasługę w poetach: uznanie pewnej nieskończonej i boskiej piękności lub znaczenia w gwiazdach i wszelkich przedmiotach natury. Dlaczegóżby prorok miał tak nieodwołalnie potępiać takiego człowieka? Najnędzniejszy śmiertelnik, czciciel fetysza, o ile serce jego tej czci jest pełne, może zostać przedmiotem litości, wzgardy i oddalenia, w żadnym jednak razie nie może być przedmiotem nienawiści. By-