Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


niezależnie od tego, czy jest wyższą lub nie. W dwóch ludziach wyżej wymienionych uznamy najlepszych naszych kapłanów, o ile byli oni najlepszymi naszymi reformatorami. Idąc nawet dalej, postawię pytanie: nie jest-że każdy prawdziwy reformator już z natury swej i przedewszystkiem kapłanem? Odwołuje się on od siły widocznej, ziemskiej, do niewidzialnej sprawiedliwości niebieskiej; wie, że ona tylko, ta niewidzialna, posiada moc i jedyną moc. Wierzy w boską prawdę rzeczy, jasno widzi przez ich pozorność, i w ten lub inny sposób czci boską ich prawdę: jest to jednem słowem kapłan Kto przedewszystkiem nie będzie kapłanem, nie będzie nigdy dobrym reformatorem.
Tak to więc widzieliśmy, jak wielcy ludzie w rozmaitych okolicznościach budują religie, wytwarzają bohaterskie formy istnienia na tym świecie, teorye życia, godne pieśni Dantego, życie samo, godne pieśni Szekspira, — teraz zaś należy nam przyjrzeć się z kolei procesowi odwrotnemu, który też okazuje się niezbędnym i także może nosić piętno bohaterstwa. Jasność i światłość łagodna poezyi musi tu ustąpić wściekłej błyskawicy reformatorstwa: na nieszczęście, reformator stanowi też osobistość, której nie może braknąć w historyi! Czemże w gruncie rzeczy okazuje się poeta, jak nie wytworem i ostatecznem przystosowaniem reformy lub proroctwa w całej ich wściekłości? Bez dzikiego św. Dominika i pustelników z Tebaidy nie byłoby melodyjnego Danta; surowy wysiłek praktyczny, — skandynawski, lub jakikolwiek inny, od Odyna do Raleigha, od Ulfili do Cramnera, — dał Szekspirowi moc słowa. Zwraca czasem moję uwagę, iż doskonały poeta tworzy symptomat, jako sama jego epoka do-