Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wypadło w dziale wszelkim tronom i rządom, — a cóż dokonać tego zdoła? Ani postanowienia parlamentu, ani rządy pierwszych ministrów temu nie podołają. Ameryka oddzielona jest od nas o tyle, o ile parlament mógł ją oddzielić. Nie należy nazywać tego fantastycznością, tkwi w tem bowiem wiele rzeczywistości: to jest, powiadam, król angielski, którego ani czas, ani zdarzenie, ani parlament, ani szereg parlamentów zdetronizować nie zdoła. Czyż ten król Szekspir nie świeci ponad nami wszystkimi w chwale swej ukoronowany, jako najwznioślejszy, najłagodniejszy i pomimo to najsilniejszy znak połączenia? nie jest-że on nie do zburzenia i rzeczywiście większej z tego punktu widzenia wartości od wszystkich innych środków pomocniczych? Możemy go sobie wyobrazić za lat tysiąc promieniejącym ponad wszystkiemi narodami angielskiemi. Od Paramotta do Nowego-Yorku, na każdem miejscu, pod jakimbądźkolwiek konstablem parafialnym — mężczyźni i kobiety Anglicy będą sobie mówili wzajemnie: „Tak, ten Szekspir naszą stanowi własność; myśmy go wydali, przez niego my mówimy i myślimy; jesteśmy tejże krwi tudzież rasy, co i on.“ Najbardziej obdarzony zdrowym rozsądkiem polityk może też, jeśli łaska, o tem pomyśleć.

Tak, istotnie wielką jest rzeczą dla narodu dosięgnąć posiadania głosu, coby go wyraził, — zdołać wydać człowieka, któryby wyraził melodyjnie, co myśli serce narodu! Tak naprzykład[1], biedna, rozczłonkowana, pokawałkowana, rozproszona Italia nie ukazuje

  1. Pisane w r. 1840,