Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


jeszcze lepiej, poetą w czynie. Raz już ma on pisać — to czy będzie pisał prozą, czy wierszem, zależy to najzupełniej od zdarzeń: kto wie, jakie pospolite wydarzenia mogły na to wpłynąć — miał może nauczyciela śpiewu, uczono go może śpiewu w dzieciństwie! Moc jednak, czyniąca go zdolnym do przenikania aż do wnętrza serca rzeczy, rozróżniania wewnętrznej ich harmonii (albowiem w treści każdej rzeczy istniejącej jest harmonia, inaczej nie mogłaby ona utrzymać swego powiązania i istnieć) — nie stanowi wyniku wprawy lub przypadku, lecz dar samej natury, pierwszy rynsztunek bohaterskiego człowieka jakiegobądźkolwiek rodzaju. Do poety, jak i do każdego innego, mówimy przedewszystkiem: masz widzieć. Kto tego uczynić nie zdoła, ten bez żadnego pożytku będzie się upierał przy dobieraniu rymów, brzękaniu rozmaitemi uczuciowościami, darmo sam siebie będzie poetą nazywał: nie istnieje dlań żadna nadzieja. W czyjej zaś leży to mocy, dla tego wszelka tkwi nadzieja w prozie czy w wierszu, w czynie czy w myśleniu. — Pewien surowy stary nauczyciel szkolny zazwyczaj pytał się, kiedy mu nowego ucznia przyprowadzano: „czyście zupełnie pewni, że nie jest to rak?[1]) Otóż możnaby było istotnie toż samo postawić pytanie co do każdego, przeznaczanego do jakiejbądźkolwiek działalności, i należy uważać takie pytanie za jedynie konieczne: „czyście zupełnie pewni, że nie jest to rak?“ Nikt inny na tym świecie nie nosi w sobie bezwzględnego potępienia.

  1. Znaczy w przenośni: tępy uczeń.