Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wieczne jęki!... — Dziwnie jest pomyśleć, że Dante był przyjacielem ojca tej biednej Franceski; Francesca sama, jako świetne i niewinne dziewczę, nieraz zapewne siadała na kolanach poety. Lecz obok litości nieskończonej mieściła się w nim i surowość nieskończona prawa: taką jest natura, i jako taką pojął ją Dante. Co to za nędzny pogląd, który z jego Komedyi Boskiej czyni nędzny, zgryźliwy i bezsilny ziemski paszkwil, pakujący do piekła tych, nad którymi nie można się było na ziemi zemścić! Sądzę, że jeśli kiedykolwiek serce człowieka zawarło w sobie litość i czułość macierzyńską, — to było to właśnie serce Dantego; człowiek przecież, który nie zna surowości, nie może też znać i litości; zresztą sama nawet litość jego będzie tchórzliwą, egoistyczną, czułostkową — i niczem lepszem. Nie znam uczucia, coby wyrównało uczuciu Dantego. Jest to czułość, drżąca, pragnąca i współczująca miłość, jest to coś słodkiego, słodkiego jak skarga harf eolskich, jak młode serce dziecięcia, — a jednak uczucie to tkwiło w sercu surowem, przygnębionem nieszczęściami! Unoszące go ku Beatriczy pragnienia, spotkanie ich w Paradiso, spojrzenie, którem on tonie w oczach jej czystych i przemienionych, w oczach, które śmierć od tak dawna oczyściła, które od niego tak były daleko, — wszystko to jest porównywane z pieniem aniołów; z pośród wszystkich najczystszych wyrazów uczucia, jakie wyszły z duszy ludzkiej, jest on może prawdziwie najczystszym.
Mocny bowiem Dante we wszystkiem posiada siłę, przeniknął on treść wszystkiego. Intuicya jego umysłowa, to malująca, to rozumująca, stosownie do okoliczności, wyniknęła jedynie ze wszystkich innych