Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kapłanów i oszukaństwo — powiadają; — żaden zdrowy na umyśle człowiek nigdy prawdziwie w to nie wierzył; wszystko to były wprost zmyślenia, podawane do wierzenia innym ludziom, którzy już w żaden sposób nie zasługiwali na miano zdrowych. — Często będziemy się poczuwali do obowiązku protestowania przeciw podobnej hipotezie co do faktów, czynów i wogóle historyi ludzi: tu zaś na wstępie protestujemy przeciw niej, o ile się ona tyczy poganizmu i wszelkich innych izmów, na które człowiek zdobył się kiedykolwiek, szukając czegoś, coby go przez życie prowadziło. Wszystkie one zawierały w sobie jakąś prawdę, inaczej ludzie byliby się im nie oddali. Zapewne, nie brak szarlatanizmu oraz oszukaństwa i w religiach, szczególnie zaś ich późniejsze fazy przejściowe — fazy upadku — straszliwie w nie opływały, — tylko że szarlatanizm nigdy nie tworzył treści pierwotnej ich wpływu, zdrowia ich tudzież życia, lecz, przeciwnie, ich chorobę i oznakę niemylną niechybnej śmierci! Nie należy o tem nigdy zapominać. Ta hipoteza szarlatanizmu, z którego rodzi się jakoby wiara, chociażby nawet ludzi dzikich, zdaje mi się strasznie ponurą. Szarlatanizm niczemu życia nie daje, a niesie śmierć wszystkiemu. Nigdy nie dostaniemy się do istotnej czegokolwiek treści, w ten sposób patrząc na odnośne oszukaństwa, jeśli nie odrzucimy wszelkich szarlatanizmów wprost jako choroby, zepsucia, z któremi przedewszystkiem obowiązek nakazuje nam skończyć raz na zawsze, które nakazuje on nam wymieść zarówno z myśli, jak i z czynów. — Wszędzie i zawsze człowiek rodzi się wrogiem kłamstw. Jestem zdania, że sam nawet dalaj-lamizm zawiera w sobie pewną prawdę. Proszę przeczytać szczere, przenikliwe a dość