Strona:Thomas Carlyle - Bohaterowie.pdf/111

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


swojemi naukami i encyklopedyami, łatwo zapominamy o boskości. A nie należałoby o niej zapominać! Jeśli o tem wreszcie zapomnimy, to nie wiem, co zasługiwałoby na pamięć. Większa część nauk zmieniłaby się wówczas, jak myślę, w rzecz zupełnie martwą, suchą, próżną, w pole sporów jałowych — niby oset jesienny. Najlepsza nauka jest bez tego niby martwem rusztowaniem z drzewa, lecz nigdy drzewem żywem lub lasem, który pomiędzy innemi rzeczami dostarcza ciągle coraz to nowszego drzewa na rusztowania! Człowiek nic nie może wiedzieć, nie ubóstwiając zarazem w jakibądźkolwiek sposób, — inaczej wiedza jego równa się pedantyzmowi, równa się ostom martwym.
Wiele rzeczy powiedziano już i napisano o zmysłowości religii Mahometa ponad miarę sprawiedliwości. Zbrodnicze w naszych oczach pobłażliwości, na które on zezwolił, nie od niego bynajmniej pochodziły; znalazł on je w Arabii jako już wprowadzone w życie i niepoddawane dyskusyi od niepamiętnych czasów; przeciwnie, zmniejszył je, zacieśnił, i to nie z jednej, lecz z wielu stron jednocześnie. Religia jego nie należy do łatwych: ze swemi postami surowemi, ablucyami, ścisłemi i złożonemi formułkami, pięciokrotnemi w ciągu dnia modlitwami, wyrzeczeniem się wina — „nie jako religia łatwa dosięgła ona powodzenia.“ Czyż zresztą istotnie religia — lub cokolwiek jej się tyczącego — z takich powodów zdołałaby zdobyć powodzenie? Mówić, że ludziom za pobudkę czynu bohaterskiego służy łatwość, nadzieja rozkoszy, nagroda, jednem słowem jakiegokolwiek rodzaju przysmaki w tym lub w tamtym świecie — znaczy rzucać na nich kalumnie! W naj-