Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 181 —

Wrogu! hej wrogu! nie ciesz się ty!
Pieśń nie umiera choć chwilę śpi,
Znowu się ona ze snu obudzi,
Rozjaśni dusze i wzmocni ludzi.
Bo gdy na chórze młodzian pokorny
Tknął drżącą ręką organ klasztorny,
Aż owo panna przejasna stanie
W szacie zbieranéj jakby w organie,
I lśni się nad nim w górę pod łuk
I śpiewa znowu: Wielki jest Bóg!
Bo kiedy rycerz zbroicę wdział,
W serce mu wpadła, w sercu ją miał.
Bo gdy kmieć wyszedł, nad czarnym smugiem
Pieśń z głębi ziemi wyorał pługiem,
I ucieszony widokiem jéj
Zaniósł ją w chatę, dla dziatwy swéj.
I święte siostry przez Boży cud,
Wstąpiły w serca, skryły się w lud,
I stąd to oni tak wdzięcznie grają,
Bo w sercach świętych aniołów mają.
A król umarły w grobowym śnie
Jak on tam musi radować się!