Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/194

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 178 —

Tam ją przywitał ubogi lud
Jasną panienkę, niebieski cud.
I nad kolebką dał jéj przytułek
W lecie u żniwa, w zimie u kołek.
I pieśń ochotna, na poły łzawa,
Nad ludzką dolą duma, przystawa;
Drużka serdeczna po życia kres,
Wyrabia cichą koronkę łez.
A trzecia siostra między rycerze
Bojowe sobie życie obierze,
Dzielnym rycerzom na lute boje,
W ramiona skrzydła oprawia swoje.

I lud wojował i wielki był
A Król umarły w grobowcu śnił
I zdało mu się że z ludem żył.
Że to nie kamień nad jego czołem
A tarcza leży srebrzystém kołem,
Na któréj płatnerz misternym młotem
Wykował cuda, wyzłocił złotem,
Bitwy na lądzie, bitwy na morzu,
I lud jak z sierpem gnie się przy zbożu;