Strona:Teofil Lenartowicz - Nowa lirenka.djvu/188

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 172 —

A jeszcze ciężéj gdy wspomniał sobie
Że miecz ze sobą położy w grobie,
I lud bezbronny pójdzie w tułacze:
I tém się biedzi, ledwie nie płacze.

A w tém do niego wyszedł z za skały
Stary pustelnik jak gołąb biały,
I rzecze: Królu! co wam za bieda?....
Zacz się to jako poradzić nie da?.....
A Król mu na to smutno odrzecze:
„Héj!... alboż mnie ty poradzisz człecze
Chociaż ci moją troskę wyłożę,
Cóż mi pomożesz?... a kto wie? może.....
Kiedyżeś taki to ci i powiem,
Że mi hełm oto cięży ołowiem,
Zbroja do ziemi całego zgniata,
Znać dziadu że mi czas już ze świata;
Toż mnie o naród ogarnia ból,
Bo to widzicie ja jestem król,
I to mi sere najbardziéj krwawi
Kto się tu za ten naród zastawi.