nie zaprzestał ani na chwilę ataku.
Zjednało mu to, oczywiście, bo zjednać musiało, licznych przeciwników.
Naraził sobie szczególnie ten odłam postępowej inteligencyi warszawskiej, który, opierając się na pojednaniu polsko-żydowskiem, dokonanem podczas powstania, z wiarą wysunął program asymilacyi i dążył do ugruntowania go w społeczeństwie.
Choiński złudzeń tych nie podzielał. Na łamach ówczesnej „Roli”, czasopisma redagowanego jaskrawo i krzykliwie w duchu antysemickim przez Jeleńskiego, zamieszczał dostrojone do tonu pisma artykuły, które zjednały mu opinię nieprzejednanego wroga Żydów.
Cokolwiekby o tej walce powiedzieć można ze stanowiska polityki społecznej, nie da się zaprzeczyć, że Choiński prowadził ją z całą siłą przekonania. Prowadził ją jako Polak i jako katolik, uważając, że linia demarkacyjna pomiędzy Aryjczykiem a Semitą, chrześcijaninem a Żydem jest nie do przekroczenia.
Temu swojemu przekonaniu pozostał wierny do końca, zarówno w swojej publicystycznej, jak i powieściopisarskiej działalności.
Jako powieściopisarz Choiński artystą nie
Strona:Teodor Jeske-Choiński (Tygodnik Illustrowany, 1920).djvu/5
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.