Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Znachor 02.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Znachor page045.jpg
Trepanacja czaszki... Tak trepanacja... To jasne. Znam przecież to słowo...

— Wyjechał przecie z młodym Czyńskim, odwieźć go do miasta do szpitala. Podobno nic mu nie będzie, ale nie może mówić. Jedna ofiara nieprzytomna, druga pozbawiona możli-