Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Trzecia płeć.djvu/160

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i z wyszczególnieniem nawet nazwiska osoby, która je dla biura wydatkowała.
Co miesiąc Anna przesyłała do kasy głównej krótkie sprawozdanie z wydatków, poczem otrzymywała dalszą dyspozycyjną kwotę. Nie było to praktykowane w innych firmach, w których Anna dawniej pracowała, lecz w Mundusie od początku weszło w zwyczaj i utrzymało się pomimo kilku „racjonalizacyj“, „organizacyj“ i „usprawnień“, jakie od czasu do czasu przeprowadzał dyrektor Minz.
Anna wyjęła z kasetki sto złotych, wydarła kartkę z notesu i napisała na niej:
„Wzięto sto złotych przez kierowniczkę działu do spłaty w dniu otrzymania poborów“.
Postawiła datę i podpisała się, lecz już w chwili, gdy miała wpiąć kartkę do całego pliku podobnych przyszła refleksja:
— A jeżeli Minz zechce sprawdzić kasę?
Poczerwieniała i rozerwała kartkę na drobne strzępy, na tak drobne, by nikt nie mógł ich wydobyć z kosza, złożyć i odczytać.
Prędko zamknęła kasetę i zabrała się do roboty. W niespełna kwadrans zadzwonił Marjan. Wrócił ze Świdra wczoraj późnym wieczorem. Irena dostała ciężkiego bólu głowy i musiał zastąpić ją przy Kaziku nim ten nie zasnął.
Umówili się, że zjedzą razem obiad w jakiejś restauracji:
— A po obiedzie — dodała Anna — załatwimy dla ciebie, kochanie, kilka sprawunków.
— Narazie będzie to niewykonalne — zaśmiał się — nie mam jeszcze gotówki.
— Ja już mam dla ciebie trochę gotówki — odpowiedziała szybko.
— Otrzymałaś?