Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/625

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Izabella (do Żołnierzy)

Hola! W potrójne okuć ją łańcuchy! —
Że ztąd nie ujdzie, ja wam ręczę głową.

(Żołnierze przynoszą pęki łańcuchów i krępują niemi Joannę).
Lionel (do Joanny).

Zmuszasz nas! — Widzisz! próżne twe otuchy! —
Lecz jeszcze pora! — Jedno twoje słowo —
A wnet ci sami, co krwi twojéj pragną,
U stóp twych w prochu harde czoła nagną.

Fastolf.

Czas śpieszyć, wodzu!

Joanna (do Fastolfa).

Śpiesz, śpiesz! śmierć cię wzywa.

(Słychać głos trąb Lionel wybiega).
Fastolf
(wskazując na Joannę).

Królowo! pomnij! gdyby się los wojny
Przeciw nam zwrócił…

Izabella
(dobywając sztylet).

O to bądź spokojny!
Klęski wojsk naszych nie obaczy żywa.