— Dajże spokój biednemu stworzeniu, wszakże nie zrobiło ci nic złego! — odparł drugi.
Tomcio dostał się tedy szczęśliwie do skarbca, otwarł okno, pod którym stali rabusie i zaczął im wyrzucać talar za talarem. Właśnie pracował w najlepsze, gdy posłyszał, że nadchodzi król, który chciał zajrzeć do swego skarbca, toteż malec schował się co prędzej. Król zauważył brak znacznej ilości bitych talarów, ale nie mógł odgadnąć, kto by je zabrał, bowiem kłódki i zasuwy były w porządku i nigdzie śladu nie widział włamania. Wyszedł więc z powrotem i rzekł strażnikom:
— Pilnujcież dobrze, bo ktoś kradnie pieniądze!
Tomcio wziął się na nowo do roboty, ale strażnicy posłyszeli, że talary dzwonią, skacząc: klip, klap, klip, klap. Wskoczyli też co prędzej do środka, chcąc przyłapać złodzieja. Ale Tomcio był od nich zręczniejszy, pobiegł do kąta i nakrył się
Strona:Sześć łabędzi oraz inne bajki.pdf/57
Wygląd
Ta strona została przepisana.