Przejdź do zawartości

Strona:Sześć łabędzi oraz inne bajki.pdf/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Przejeżdżałem przez rzekę, — od parł młodzieniec — i nabrałem, ile wlazło, leży go tam tyle, co piasku na brzegu.
— Czy mogę i ja wziąć sobie trochę? — spytał król chciwie.
— Ile się wam jeno spodoba, panie ojcze! — powiedział młodzieniec. — Jest tam przewoźnik, kaźcie się jeno przewieść na drugi brzeg, a możecie napełnić worki.
Chciwy król wybrał się czym prędzej w drogę, a doszedłszy do rzeki, skinął na przewoźnika, który też rad dopłynął i zaprosił go, by wsiadł. Gdy stanęli u przeciwległego brzegu, wetknął mu drąg promu do ręki, sam zaś zeskoczył i uciekł. Król zaś musiał odtąd przewozić ustawicznie ludzi dla odpokutowania swych grzechów.
— Czy jeszcze pracuje dziś?
— Naturalnie! Przecież nikt nie weźmie od niego drąga!