Przejdź do zawartości

Strona:Sześć łabędzi oraz inne bajki.pdf/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Wzbraniali się zrazu, ale gdy nieznajomy zaofiarował im dużą sumę, pomyśleli:
— To dziecko szczęścia. Wszystko musi mu wyjść na korzyść.
Przystali więc i oddali nieznajomemu dziecko.
Król włożył chłopca w pudło, odjechał, dotarłszy zaś do głębokiej wody, rzucił w nią pudło i powiedział do siebie:
— Uwolniłem mą córkę od niepożądanego zalotnika.
Ale pudło nie poszło na dno, płynęło jak łódź, nie wcisnęła się w nie kropla wody. Przepłynęło tak daleko, aż zatrzymało się na jazie młyńskim, o dwie mile od królewskiej stolicy. Młynarczyk, stojący tam, na szczęście przyciągnął je osęką, sądząc, że znajdzie wielki skarb, gdy jednak otworzył pudło, ujrzał ślicznego chłopca, rzeźkiego i wesołego wielce. Zaniósł go do młynarstwa, że zaś nie mieli dzieci, przeto uradowali się i rzekli:
— To dar od Boga!