Ta strona została uwierzytelniona.
ELEGJA
Jeśli tę wiosnę chmurną niechętnie przeżyję,
A chłód marcowy kości do cna nie wysuszy,
Zbratam mą dłoń samotną z nieruchomym kijem,
Niech wspiera mnie — raz jeszcze! — w daremnej podróży.
Powrócim. Ciche dymy jak dawniej się wznoszą.
Nad rzędem książek okna płaczą ranną rosą.
Na co ci było, kiju, na siebie brać winę?
Ci sami powracamy z dalekiego świata,
W ciele i w drewnie płomyk dawny się kołata,
Deszcze kwietniowe wielkim szlochem się zanoszą —
Daj, niech się zazieleni. A mnie złam jak trzcinę.
7