Ta strona została skorygowana.
U gór różowych stopni zawstydzić się muszę
W wolność nie wierzę Spiskiem ja was nie poruszę
Jeśli grzeszę to chyba że nadto miłuję
Rośliny i wy onieśmieloną ukrywacie duszę
Araukarja w pokoju mym zrzuca gałęzie
Od słońca uschłe I ona jest więzień
Który życia nie znosi nie ścierpi upału
Na jej szczycie zielona pączkuje rozgwiazda
Młode wysilone pędy Pomału
Schnie I ją kusi gwiazda
Więc i ją! Którędy
Iść mam o drogo bym u skraju twego przekwitł?
Róża
Gubi płatki i w czysty przestwór się zanurza
Ja witam pory roku zuchwalstwem uśmiechu
Was stwory przemilczeniem tą odwagą tchórza
Aż mnie osądzą Wszystko powstanie dokoła
I uderzy mnie w ramię złotym mieczem Archanioła
O jakąż pociechą
Jest śmierć.