Niby linje płynących mandolin
Zielenieją wieczorem na stokach Apenin
Oliwki popielate pną się szaro-pienne
I w tej muzyce drzew słońce dogasa
Na drodze ciemniejącej pastuch w kupie owiec
Siwy
W koziej skórze brunatnej a kostur go wspiera
W gromadce ten kapelusz zrudziały od deszczów
Jak grzyb
Tu się pieni ciemna zieloność w powietrzu
Jeszcze złotem Dyszy mocno miętą
Macierzanką duszną i słodką
Nad srebrnemi gajami stadko czarnych cyprysów
Dołem suche rośliny skręcone z bibuły
Widnokręgi się cicho zamykają: liście
Senne
I jedna zamyślona gwiazda Obok wieża
Stłoczone miasteczko na szczycie
Murki się rozpadają Tu i ówdzie bluszcze
Jedne wchodzą na drugie jak kamienie
Czy jak owce
Korytarze uliczek wąskie jak w klasztorze
Opuszczonym Nad ścianą szczupły skrawek nieba
Chłód gołębie na placu pierzchające rękom
Strona:Stefan Napierski - Ziemia wolna.pdf/66
Wygląd
Ta strona została skorygowana.
MIASTECZKA WŁOSKIE