Przejdź do zawartości

Strona:Stefan Napierski - Ziemia wolna.pdf/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.
GOGOL



Ciepły deszczyk wisi
Ciągną ciche chmury
W dalekościach szarych
Zielone kopuły

Nieskończone drogi
Taplą się gliniaste
Szerokie rozłogi
W dali: senne miasta

Domki wesolutkie
Ganki z winogradem
Oczy niezabudki
Liczka trochę blade

Za siwym futorem
Coś się skrywać musi —
Serca trochę chore
Na tej świętej Rusi

Pola rozorane
Czarne wrony kraczą
Widać już z telegi:
Czarne drzewa szepcą

Przyjechać wieczorem
Gdy berwiona płoną —
I twarz skrywszy w dłoniach
Zapłakać cichutko.