Przejdź do zawartości

Strona:Stefan Napierski - Ziemia wolna.pdf/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.
JĘK



Kiedy ciebie pożądam, nie wiem, kogo pragnę,
Lato przemija, jesień cóż pogodna ziści?
Kłamałem. Zapamiętaj moje kłamstwa dawne.
W słowach miłości zbyt jest wiele nienawiści.

Na wpół ockniony ogród o! rzuć cień okienic,
Drzewa nic nie przypomną, o poranku wieją —
Wsparty wpół o kolumnę, czyż pragnę co zmienić?
Gdy świtaniem się rzeźwisz, żegnam się z nadzieją.

O, dość już! Strzaskaj harfę, porozrzucaj urny,
Nieczuła, jak Borghese z marmuru Canovy:
Jakiemiż witać, żegnać cię jakiemi słowy,
Gdym zimny jest jak marmur i jako on chmurny?

Raz jeszcze spójrz! Te słowa kłamstwa zbyt powszednie...
Ptaki budzą się, słyszysz szept zbudzonych liści?
Nie patrz! To tylko zorza, to nie miłość blednie.
Nie słuchaj! To jest jesień, nie jęk nienawiści.