Ta strona została skorygowana.
* * *
Gdy ci ucho przykładam do piersi,
Słyszę, jak krew równo oddycha.
I nie boję się już we śnie śmierci,
Śmierci tej, co jest nagła i cicha.
Słucham długo... sennie... piersi twojej
Nie chcę dłużej! A od nowa muszę!
Cichym szmerem tak się niepokoję!
Nie chcę słuchać, bo usłyszę duszę!
Ona ze krwi dyszącej nie zniknie!
Ona piersi oddechem przewierci!
I przez usta stygnące wykrzyknie,
Gdy mi ucho przyłożysz do piersi