Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ZEGARMISTRZ

Pan Teofil zwątpił o cudzie.

W nocy biel ściany jest blada,
O księżycu, blady, zasiada,
Ostrym dłutkiem w zegarkach dłubie.

W dzień, za szybą, sekundy się dzieją,
Ludzie pędzą, ulice się śmieją,
Pory świata gnają zawieją —
Cichą nocą trzeba powstać głucho
Na paluszkach i przykładać ucho,
Nasłuchiwać, czy zaszemrze w śrubie.

Czy zachrzęści, czy w werkach zawierci,
Czy przekrzyczy zgiełk u sąsiada,
Czy zakrzyczy głośny zamęt serca,
Lament świata, co niebo przewierca,
Jak godzina ogromna, co z dzwonnicy opada.

Pan Teofil nasłuchuje śmierci.