Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/67

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gnieciemy w ustach ziemię, jak śliwę dojrzałą,
Miotamy figurami zapomnianych świętych,
Jak mannę, rozdajemy napęczniałe ciało
Atomom dni niepoczętych.

Wagony pomijane, wzgardzone powozy,
W locie rytmem siekane czarne cielska wzgórz,
Upaja woń anielska spalonej benzyny,
Szyny sine rzucamy, jak umarłe godziny,
Lasy, jak zdarte tuberozy.

Już w oczach mamy druty elektryczne,
W zębach trzeszczący iskier pęd,
O, ruńmy w nieba magiczne,
Rozkuci z pęt!