Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Runie zza Tatr,
Jak mórz ogromy,
Gorący wiatr,
Co spala domy!

Trzeba być bożym krzykiem,
Co, pijacki, wypada z szynku,
Albo kamiennym pomnikiem
Na rynku!

Nad lądów pierścienny krąg
Święty Burzyciel powstanie,
Wkrąg dźwignie Zmartwychpowstanie
Jasnowidzących rąk.

Nad chłodne niebo łuków nić
W sklepienie dumy zepnie mosty —
O, być jak one prosty,
O, żyć.