Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MIASTA

Gdziekolwiek, za szybami, metalowe echa
Drą czaszkę, koląc niebo, które się uśmiecha,
W zasupłanych, na drutach wiszących godzinach
Huk słyszę aeroplanów, jak szum w głowie wina.

W mgły wczesne jestem śpiący, puchnący i obły,
W południe: wzdętą kulą, czworogranny trup,
W popołudnia: nietaki, daleki i chłodny,
A wreszcie: — rozdarty strup.

Wieczór: oczy wyłupi, w szkło żywe się wedrze,
Czuję. że krew jest w ziemi, w wszystkich centrach świata,
Przez miasta tnie i cieknie, gniecie, ciemno-wzlata
I płonie nad głową śpiących w lunatycznym srebrze.