Strona:Stefan Napierski - Obrazy z podróży.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


poprzez niwy zielone z Cezanne’a
i pod burą smugą wiatraków
krowy zwolna stąpały łaciate,
nad kanałem szumiał tatarak;

tedy żegnaj, młodości, o, chmuro,
ponad głową w odwieczerz sunąca!
— wielki obłok lekko się kołysze,
na źrenice opada widzące.



BRUGES

Nad umarłą wodą długo stałem,
mdły kanale, zielony i zgniły,
przechylony nad nurtem pół-ciałem
— wielką gorycz chciwe wargi piły!

Ach, owisły w dół balustrady,
zapatrzony w ślepą pianę toni,
jakich szumów słuchałem, blady?
— już przede mną nic mnie nie obroni!

Ostrołuki, dachówki ceglaste,
czarny łabędź z żałobnej opery,
carillony z wież srebrne nad miastem,
wykręcone żarłocznie chimery!