Strona:Stefan Napierski - Obrazy z podróży.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II

Ty! wydeptany progu
Przez wielkich, dawno umarłych.
Stopy o płytę się wsparły,
By przypodobać się — komu?

Na tej kamiennej kolebie
Nie pozostawią śladu,
Deszcze zmyją je blade,
Znów rozpłynione serce.

Ach, tylko ktoś, kogo nie znam,
I nigdy miłować nie mogę,
Może postawi tu nogę: —
„Ach, umrzeć! Tu moja Ojczyzna!“



BERLIN

Przed nami: łuk triumfalny,
patyna miedziano-zielona,
jadowito-bura, jak wspomnienie
monet, zbieranych w młodości.

Policjant w kasku, jak Nike,
wyrzuca na skrzyżowaniu
— ta mechaniczna zabawka —
dłonie w rękawicach z bawełny.