Strona:Stefan Napierski-Ziemia, siostra daleka.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Lesie zwyczajny! przesycony ciepłą żywicą, trochę piasczysty, nakrapiany igliwiem, daremny lesie,
nie wskrzeszaj mej młodości, gorzkiej i palącej, jak piołun,
dławiącej w gardle ołowianą kulą miłosnego wyczerpania,
przed którą zacinam wargi, by słowa, rozwalające gwiazdy,
móc wyrzucić, jak ramiona,
ku ledwo wschodzącym gwiazdom.