Strona:Stefan Napierski-Chmura na czole.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


KONIEC ZIMY

Szyby dźwięczące biało, dnie matowe,
Jak tafle szronu i fioletowe
Blaski, przesiane przez chmurne plejady:
Tam miesiąc śniady

Pod czapką lisią w żaglach aureoli;
Na wardze fala z blachy oraz soli,
Gdy Wenus srebrna z nurtu się wynurza,
Jak martwa róża.