Strona:Stanisław Mycielski - W sercu dżungli.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


kach, fortepianach tysiące karabinów i amunicji tajemnie przewieziono do Transwalu i tam rozdano pomiędzy tak zwanych Uitlanders'ów nazwa — nadana przez Boerów Anglikom — zamieszkujących Transwal. Niedaleko Mafeking 700 ludzi, uzbrojonych w karabiny ręczne i maszynowe, wraz z artylerją oczekuje rozkazów. W odwecie Krueger zabrania wwozu towarów angielskich. Londyn, zaalarmowany temi poczynaniami, śle do Rhodesa jeden telegram za drugim. Teraz dopiero Rhodes trzeźwieje rozumiejąc, w jaką niebezpieczną grę sam się plan jego zawikłał. Bez moralnego nawet poparcia Anglji jest więcej niż problematyczny. Krueger też nie próżnuje. Ze wszystkich stron zjeżdżają do Pretorji Boerzy to wozem, to konno, ale każdy z karabinem, z którego nigdy nie chybia. Jameson, który ze swoją małą armją czeka pod Mafeking, zaczyna się niecierpliwić. Tymczasem Rhodes ociąga się przed powzięciem ostatecznej decyzji, parlamentuje z Burami i uzyskawszy pewne ustępstwa dla swego programu, jest już zdecydowany odstąpić od pierwotnych planów i wojowniczych zamierzeń. Nagle dostaje pamiętny telegram od Jamesona: „O ile nie otrzymam przeciwrozkazu, wyruszam dzisiaj wieczór.“ Dla pewności jednak Jameson kazał poprzecinać druty telegraficzne, łączące go z Kapsztadem. Rhodes bezskutecznie śle telegramy, by Jamesona wstrzymać. Ten już jest w drodze. Rhodes w rozpaczy podaje się do dymisji i otrzymuje z Londynu ostrzeżenie, że Charter Company po samowolnem wypowiedzeniu wojny przyjacielskiej Republice Boerskiej będzie musiała być rozwiązana. Gubernator na swoją rękę depeszuje do Jamesona i posyła dwóch posłańców. Rhodes przybity, postarzały, załamuje