Strona:Stanisław Mycielski - W sercu dżungli.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Wcześnie cisza zalega tak gwarne dotąd salony i pokłady. Tylko gdzieś z daleka, z mroku górnego, pokładu, dochodzi cichy, namiętny szept dwojga istot, które w tropikalnej nocy przysięgają sobie to, co najsilniejsze, najpiękniejsze na świecie.