Strona:Stanisław Mycielski - W sercu dżungli.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


zgrabnością nawet na nasz najwyższy pokład, czyli na wysokość trzeciego piętra. Kupujący chwytał za sznur i wyciągał koszyk z towarem przez niego wybranym. Tą samą drogą wysyłał pieniądze i sprawa była załatwiona. Jeszcze kilka pokazowych skoków fenomenalnych pływaków, którzy z górnego pokładu okrętu, będącego już w ruchu skakali do wody i piękna Madera niebawem rozpływa się w mgle porannej, przed nami spokojny jak tafla ocean.

Na drugi dzień pod wieczór w cudownem oświetleniu mijamy wyspy Kanaryjskie i Tenerife. Mamy teraz przed sobą dwa tygodnie oceanu. O ile pogoda będzie dopisywała, to może jeszcze zobaczymy Czarny Ląd, i to Capo Verde w francuskim Senegalu
Nasz Carnarvon, należący do towarzystwa „Castle Line“, normalnie nigdzie się nie zatrzymuje. Od Southamptonu do Kapsztadu bez przerwy trwa podróż. W tej jednak przeprawie mamy się wyjątkowo zatrzymać w Angoli w Lobito Bay. Jedzie bowiem z nami kuzyn króla angielskiego, ks. Arthur Connaught. W portugalskiej tej kolonji kapitaliści angielscy budują kolej, tak zwaną „Benguela Railway“, która ma za cel dotrzeć do północnej Rodezji i południowego Konga belgijskiego. Nowa ta kolej ma ogromne znaczenie ekonomiczne dla całej Afryki Południowej. Wielkie bogactwa kopalniane, a szczególnie nieprzebrane pokłady miedzi, będą mogły być w całej pełni wykorzystywane. Kolej ta w najbliższym czasie zmieni całokształt życia handlowego w tej wielkiej połaci Afryki.