Strona:Stanisław Mycielski - W sercu dżungli.djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


kilka dni zmuszona jest do odbycia czasem długiej drogi do wodopoju. Małe żyrafiątko zanadtoby było narażone na niebezpieczeństwo tak długiej podróży. Opuszczając więc swe małe, żyrafa wynajduje w stepie niezmiernie gęste kępy ciernistych krzewów i swoje małe w samym środku ukrywa.
Zwykle gąszcz w tych miejscach jest tak zwarty, że matka wprost siłą swe młode musi doń wpychać, starannie potem przejście za sobą zawierając. Widziałem niesłychanie ciekawą fotografję mego towarzysza, który podczas swej wyprawy przypadkowo natknął się na taką kryjówkę młodej żyrafy. Matki nie było i wśród malutkiej, ale niezmiernie gęstej kępki wystawał tylko łepek młodej żyrafy. Na kilka kroków zrobił on szereg zdjęć i podziwiał tę małą twierdzę, którą ledwoby lew mógł naruszyć, tak była zwarta i ciernista.
Teren myśliwski w tej okolicy nie jest dla mnie miły, to też często wspominam uroczą Anguesi.
Jednego dnia konno z moim przyjacielem wybierzemy się na dużą wyprawę do Jowe. Może tam jakieś ciekawsze znajdziemy ślady i w razie czego obóz tam przeniesiemy.