Strona:Stanisław Mycielski - W sercu dżungli.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


swoją drogą wrażenie, że idzie wolno. Złudzenie to, spowodowane stosunkowo bardzo wolnemi ruchami tego zwierzęcia. Wyglądają przytem dziwnie niezgrabnie na swoich długich nogach. Długa ich szyja, jakby naprawdę za długa, zdaje się przeszkadzać im w biegu; patrząc na żyrafy przestraszone i uciekające, zawsze serdecznie się uśmiałem. Często jednak żyrafy padają pastwą lwów i nieraz w stepie spotykałem wybielałe szkielety, które zdala lśniły przeraźliwą białością kości. Lwy zjadały mięso, sępy oskubywały resztę, a mrówki nie zostawiają z zasady ani atomu, polerując kość na szkło. Siedząc raz przy wodopoju z aparatem kinematograficznym, Blake był raz świadkiem, jak o kilkaset metrów od wody duży lew jednym skokiem na grzbiet żyrafy powalił ją na ziemię, przetrącając jej krzyż. Gdyby ta żyrafa była przy samym wodopoju, napewno lew by jej nie atakował.
Słusznie Kipling w swoich dziełach o dżungli zaznacza tę wielką etykę zwierząt i o prawach wśród nich panujących. Robiąc raz zdjęcia, mój towarzysz był świadkiem, jak o kilka kroków od siebie piły wodę wspaniały lampart i mała oribi. Posiada on to niezmiernie ciekawe zdjęcie, przedstawiające niebywałą harmonję najdzikszego zwierza najpłochliwszą antylopą. Strzelił po zrobieniu zdjęć do tego lamparta, który zaraz go szarżował. Trzecią dopiero kulą na kilka kroków go zatrzymał.
Wracając do żyraf, ciekawie matki wychowują i chronią swe małe. Jak wiadomo żyrafa jak i wielbłąd długo mogą wytrzymać bez wody. Tu też często się zdarza, że młode urodzi się bardzo daleko od jakiejkolwiek wody. Matka jednak co